Kliknij tutaj --> 🍾 jeden z warunków sakramentu pokuty
Przed latami, chrzest odbywał się w chrzcielnicy, poprzez potrójne zanurzenie w wodzie, co stanowiło nawiązanie do trzech Osób Trójcy Świętej oraz jako wspomnienie trzech dni, przez które Chrystus pozostawał w grobie. Dzisiaj sakrament chrztu wygląda nieco inaczej, ale jego znaczenie dla małego chrześcijanina pozostaje niezmienione.
Powtórzenie warunków sakramentu pokuty. Test. autor: Magdalena2108. Klasa 3 Religia. Sakrament pokuty Znajdź par
Spowiedź, czyli wyznanie grzechów, jest czwartym z warunków sakramentu pokuty. Przez spowiedź człowiek bierze odpowiedzialność za własne grzechy, przyznaje się do nich, a przez to na nowo otwiera się na Boga oraz Kościół. Więcej »
5) Osoba przyjmująca sakrament spowiedzi to: a) katechumen b) akolita c) penitent d) spowiednik e) pokutnik 6) Drugim warunkiem sakramentu pokuty i pojednania jest: a) Żal za grzechy b) Rachunek sumienia c) Mocne postanowienie poprawy d) Szczera spowiedź e) Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu 7) Żal doskonały jest wtedy, gdy: a) żałuję
Kapłani, wykonując tę posługę, działają w łączności z biskupem i uczestniczą w jego władzy i urzędzie, on bowiem czuwa nad sprawowaniem sakramentu pokuty zgodnie z przepisami 40. b) Kompetentnym szafarzem sakramentu pokuty jest kapłan, który według prawa kanonicznego ma władzę rozgrzeszania. Wszyscy jednak kapłani, nawet nie
Site De Rencontre Vraiment Gratuit Pour Les Hommes. 1. RACHUNEK SUMIENIA- to tutaj musze stanąć w prawdzie przed Panem Bogiem i samym sobą. Musze sobie uświadomić PRAWDĘ O ŻAL ZA GRZECHY- no właśnie... jeżeli nie ma we mnie żalu za grzechy, czyli za to, ze obraziłem Boga, Jego Miłość wobec mnie, to lepiej nie przystępować do tego sakramentu... Lepiej nie przystępować, aby nie przerodziło się takie wyznanie w grzech przeciwko Duchowi Świętemu - dzisiaj zgrzesze, jutro się wyspowiadam, a pojutrze ponownie MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY- oczywiście, nie można się zrażać, jeżeli od zaraz cos mi nie wyjdzie i ponownie wrócę do tego samego grzechu. Chodzi tutaj o nastawienie wewnętrzne, o pewna postawę woli, która mi mówi, ze więcej nie będę grzeszył. Jest to bardzo osobiste, i w tym miejscu nikt cię nie może skontrolować. Stoisz w PRAWDZIE przed Bogiem i sobą samym. Dobra wola- to już jest SZCZERA- dopiero jak wypełnisz poprzednie warunki, wyznaj szczerze swoje grzechy. Spowiednika możesz oszukać, ale Pana Boga i siebie samego- NIE. I tego bądź świadom, ze zatajając jakiś grzech czynisz cala spowiedź świętokradzka, nieważna. Jeżeli masz odwagę grzeszyć, to miej odwagę przyznać się do POKUTA- to jest ta drobna cena jaka musisz zapłacić za grzechy, których koszt jest o wiele większy. To tutaj możesz przekonać się o MIŁOSIERDZIU BOGA, o Jego OJCOWSKIEJ MIŁOŚCI DO CIEBIE. Nie odkładaj pokuty na później. Wypełnij ja jak najszybciej. tego się domaga sprawiedliwość wobec siebie samego i ZADOŚĆUCZYNIENIE- to chyba warunek o którym najczęściej zapominamy. A przecież, zadamy sprawiedliwości dla siebie. Zadośćuczynienie jest wypełnieniem sprawiedliwości wobec bliźniego, którego skrzywdziłeś.
Każda spowiedź pozostaje dla wielu z nas trudnym doświadczeniem. Wymaga nawrócenia, czyli przemiany życia, a często mamy poczucie, że tyle razy próbowaliśmy i nic się nie zmieniło. Warto postawić sobie wtedy pytanie: dlaczego? W ostatnią niedzielę w przypowieści o miłosiernym ojcu Pan Jezus przypomniał nam, jak dobry jest zawsze przebaczający i pełen miłosierdzia Bóg, a także jak wielka jest radość, kiedy syn marnotrawny, czyli grzesznik, wraca do domu ojca. A ponieważ od kilku lat w naszej parafii celebrację pierwszej spowiedzi dzieci przed przyjęciem Komunii Świętej kończymy wielką ucztą, aby podkreślić wymiar radości jaka jest w niebie z każdego człowieka pojednanego z Bogiem, zapytałem dzieci przygotowujące się do tego sakramentu, co się wydarzy, kiedy już się wyspowiadają. Oczywiście miałem nadzieję, że w kontekście usłyszanej Ewangelii, usłyszę odpowiedź „uczta”, ale pierwszy chłopiec, który podniósł rękę, odpowiedział: „stres”. Odpowiedź chłopca wywołała oczywiście dość wesołą reakcję ze strony zgromadzonych w kościele wiernych, ale też na większości twarzy dało się zauważyć oznaki zrozumienia, a nawet zadumania. To normalne, że boli Nie ulega wątpliwości, że spowiedź pozostaje dla wielu z nas doświadczeniem trudnym, ale nie powinno nas to dziwić. Jak zauważył o. Józef Augustyn, „nasze grzechy kryją przecież rany, jakie zadaliśmy sami sobie. A ponieważ one nas upokarzają, wstydzimy się ich. Spowiedź jest zawsze jakąś formą autozdemaskowania, czyli ściągnięcia maski, jaką nieraz zakładamy na co dzień, chowając - niemal bezwiednie - nasze słabości i grzechy. Wyznając grzechy objawiamy się tacy, jakimi naprawdę jesteśmy. Im bardziej nasze maski przylegają do naszych twarzy, tym boleśniejsze bywa uwalnianie się od nich. Tylko wielcy święci, którzy masek nie noszą, nie boją się też bólu zdemaskowania. Ale i dla nich wyznanie grzechów bywa bolesne, ponieważ przypomina im o miłości Boga, którą rani przecież każdy, nawet najmniejszy grzech. Wyznanie grzechów w spowiedzi jest trudne także i dlatego, że odsłania rany, jakie zadaliśmy naszym bliźnim. Raniąc Boga i siebie samych, zranimy przecież i naszych braci”. Warto też pamiętać, że ten stres wynika również z konieczności potrzeby nawrócenia, czyli odmiany życia, co rzeczywiście jest procesem wymagającym, a często jest też poczucie, że przecież już tyle razy próbowałem i nic się nie zmieniło. U niektórych osób mogą jeszcze występować trudności związane z doświadczeniami z przeszłości, zwłaszcza z dzieciństwa, z niewłaściwym zachowaniem spowiednika, niezbyt delikatnym albo nazbyt wścibskim. I wreszcie cechy naszego charakteru, zwłaszcza u osób zamkniętych w sobie, nie pomagają. Spowiedź indywidualna nie jest więc doświadczeniem łatwym i nie powinno nas to dziwić. Arcydzieło Boże? Natomiast powinno nas dziwić coś innego, a mianowicie, dlaczego tak wspaniały sakrament nie przynosi w nas tych wszystkich owoców, które Bóg w nim zamierzył? Dlaczego częściej zdarza się, że po spowiedzi słyszymy od małżonki czy też rodziców wyrzut, że „niby byłeś u spowiedzi, a jesteś jeszcze gorszy niż przed” niż zachwyt: „oj chyba byłeś u spowiedzi, bo cię nie poznaję... jesteś jakiś inny, lepszy, pełen blasku...”. Jeżeli zajrzymy do Katechizmu Kościoła Katolickiego to możemy przeczytać w p. 1116, że sakramenty są „mocami, które wychodzą” z zawsze żywego i ożywiającego Ciała Chrystusa, oraz działaniami Ducha Świętego urzeczywistnianymi w Jego Ciele, którym jest Kościół, są „arcydziełami Bożymi” w nowym i wiecznym Przymierzu. Wystarczy przypomnieć sobie scenę z Ewangelii wg św. Marka, w której kobieta od 12 lat cierpiała na upływ krwi, wydała wszystko co miała, wiele wycierpiała od lekarzy, a nikt jej nie pomógł i kiedy usłyszała o Jezusie, podeszła i dotknęła się Jego płaszcza. „Mówiła bowiem: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego”. Dlaczego my nie czujemy tych mocy wychodzących od Jezusa, skoro sakramenty SĄ mocami wychodzącymi z ciała Chrystusa, które nas uzdrawiają i przemieniają? Dlaczego nie odczuwamy tego w spowiedzi? Czy w tym arcydziele coś Panu Bogu nie wyszło? Myślę, że intuicyjnie wszyscy się domyślamy, że to nie Panu Bogu coś nie wyszło, ale chyba z naszej strony musi być jakiś problem, jakaś blokada, która uniemożliwia pełne działanie Bożej łaski. Pierwszy warunek ewangeliczny Oczywiście mamy pięć warunków dobrej spowiedzi i pewnie poważne ich potraktowanie znacznie poprawi przeżywanie sakramentu pokuty i pojednania, za chwilę też zajmę się jednym z tych warunków, a może i dwoma. Ale zanim w ogóle zastanowimy się nad tymi warunkami i w tym miejscu, ale przede wszystkim w naszej praktyce spowiedzi, trzeba sobie uzmysłowić jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie Pan Bóg wszystko daje nam za darmo, z miłości do nas, ale za jedną rzecz każe sobie zapłacić. Za przebaczenie. Wiem, że brzmi to nieco szokująco, ale tak właśnie jest. Pan Bóg chce abyśmy za Jego przebaczenie zapłacili naszym przebaczeniem wobec innych. Przypominamy sobie o tym sami kilka razy dziennie recytując (może właśnie recytowanie modlitwy zamiast przeżywania jej sprawia, że bywa ona tak bardzo odseparowana od życia?) modlitwę „Ojcze nasz”, której nauczył nas sam Jezus: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” mówimy, a w Ewangelii znajdziemy jeszcze wyjaśnienie: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień”. (Mt 6, 14-15). I jeszcze jeden cytat z tej samej Ewangelii: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i ofiaruj dar swój”. Ten drugi cytat pokazuje nam, że nie tylko jeśli chodzi o przebaczenie, ale w ogóle żeby mieć coś wspólnego z Panem Bogiem, trzeba przebaczyć. Dlaczego Bóg tak się przy tym upiera? Z bardzo prostego powodu: Bóg chce żebyśmy byli szczęśliwi, a nawet współczesna psychologia pośród warunków, bez spełnienia których o szczęściu nie ma mowy, wymienia umiejętność przebaczenia. Bóg chce nie tylko naszego szczęścia w niebie, ale również tutaj, dzisiaj. Dlatego chce, abyś przebaczył. Często w konfesjonale możemy usłyszeć obiekcję, że ktoś nie może przebaczyć, bo druga strona tego nie chce, nie zgadza się, więc może warto przypomnieć, że przebaczenie może być procesem jednostronnym. To znaczy ja nie potrzebuję zgody drugiej osoby, aby jej przebaczyć, nie potrzebuję jej współpracy. Inaczej to wygląda z pojednaniem, bo tutaj, jak do tanga, trzeba dwojga. To jest drugi etap, najpierw sobie wzajemnie przebaczamy, a potem następuje pojednanie. Jednak, aby być gotowym do przyjęcia Bożego przebaczenia, potrzebujemy wybaczyć bliźnim, jeśli nastąpi również pojednanie, tym lepiej, ale Bóg nie uzależnia od niego swojego dla nas przebaczenia. Można więc powiedzieć, że w tym kontekście wszystko zależy wyłącznie od nas. Warunki katechizmowe Czasami sobie myślę, że dobrze byłoby, aby w te katechizmowe warunki dobrej spowiedzi włączyć to, o czym pisałem wyżej, ale pewnie w jakimś sensie przebaczenie bliźniemu jest wpisane w ostatni z pięciu warunków, czyli „zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu”, które następuje już po spowiedzi indywidualnej. Nie mam już tutaj miejsca, aby szczegółowo zatrzymać się nad każdym z warunków dobrej spowiedzi, dlatego ograniczę się do jednego, a mianowicie do mocnego postanowienia poprawy. Do myśli, którymi się tutaj podzielę zainspirował mnie ks. Zbigniew Paweł Maciejewski, autor naszych rekolekcji wielkopostnych z „Opiekunem”, do których lektury zachęcam. Konkretnie chodzi o pewną postawę dziecka, które coś przeskrobie. Przed laty ojciec ściągał pasek ze spodni i bez względu na to, czy go użył czy nie, dziecko zwykle zarzekało się, że „już więcej nie będę, tatusiu, obiecuję, już więcej nie będę”. Dzisiaj nie wolno takich kar stosować, więc mama albo tata rekwiruje za karę smartfona na kilka dni. Ale reakcja dziecka jest oczywiście taka sama, jak przed laty: „mamusiu, proszę cię, tylko nie komórkę, ja już naprawdę więcej tego nie zrobię”. Niestety, ta postawa „ja już więcej nie będę” nie zanika z wiekiem i większość z nas dorosłych dokładnie w taki sam sposób zachowuje się wobec Boga: „Już więcej nie będę”, choć gdzieś z tyłu głowy wisi nad nami jak miecz myśl, że niestety, ale wiem, że będę grzeszył tak samo jak przedtem. Jest to o tyle ciekawe, że jeśli poczytamy choćby psalmy pokutne, czy Ewangelie, właściwie nigdy nie słyszymy takich zapewnień. Tam zawsze jest prośba o miłosierdzie, prośba o przywrócenie radości z istnienia, prośba o Boże działanie. Mocne postanowienie poprawy nie powinno więc chyba polegać na „ściemnianiu” Panu Bogu, że „już więcej nie będę”, ale właśnie na zrobieniu kroku do tyłu. Ja sam nie dam rady. Tyle razy obiecywałem i nic. Może więc trzeba schować swoje ego (które jest potrzebne w szczerym oskarżeniu się „Boże bądź miłościw mnie grzesznemu”) i powiedzieć: „Panie Boże, Ty w to wejdź. Ty zajmij te miejsca, które wcześniej zajmował grzech, Ty je wypełnij swoją obecnością, natchnieniem, łaską, dobrem, czymkolwiek chcesz. Ty się tym zajmij Jezu” - jakby to powiedział tak dzisiaj popularny ojciec Dolindo. Podsumowując nasze refleksje o spowiedzi: bierzmy na siebie pełną odpowiedzialność za wybaczenie innym, zróbmy miejsce dla Pana Boga w przemianie naszego życia. opr. mg/mg
Pokutą nazywa się drogę nawrócenia, skruchy i zadośćuczynienia ze strony grzesznego chrześcijanina. Sakrament pokuty i pojednania przede wszystkim opiera się na pokucie wewnętrznej, czyli nawrócenia serca. Wszelkie czyny pokutne (tzw. pokuta zewnętrzna) pozostają bezowocne, jeśli nie idzie za nimi nawrócenie wewnętrzne. Dopiero ono skłania człowieka do uzewnętrznienia tej postawy przez gesty, akty, znaki. Pokuta wewnętrzna to radykalna przemiana całego życia. Człowiek pokutujący zrywa z grzechem, odwraca się od zła i zmierza ponownie swoim sercem do Boga. Zawiera w sobie zarówno postanowienie zmiany, jak i nadzieję na łaskę i miłosierdzie Boże. Łaska Boża jest niezbędna do nawrócenia: Nawróć nas, Panie, do Ciebie wrócimy (Lm 5, 21). Bóg daje ludziom siłę, aby zaczęli od nowa. Wewnętrzna pokuta może wyrażać się zewnętrzne w różnych formach, np. modlitwie, poście, jałmużnie. Bywają one nałożone przez spowiednika, ale chrześcijanin nie powinien ograniczać się tylko do tzw. pokuty zadanej. Nawrócenie dokonuje się bowiem w życiu codziennym poprzez troskę o ubogich, przyjmowanie cierpień, akty pobożności czy praktykowanie miłości bliźniego. Pokuta zadana przez spowiednika powinna uwzględniać sytuację osobistą chrześcijanina i odpowiadać ciężarowi popełnionych grzechów. O drodze nawrócenia i pokuty mówił Jezus w przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-24). W tej historii centralne miejsce zajmuje „miłosierny ojciec”, który przyjmuje z powrotem swojego syna po roztrwonieniu przez niego majątku. Syn czuł się skruszony i winny wobec ojca – tak właśnie powinien czuć się grzesznik wobec Boga. Należy bowiem pamiętać, że grzech jest przede wszystkim obrazą Boga i zerwaniem z Nim komunii. Kościół ustalił 5 warunków sakramentu pokuty. Należą do nich: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź i zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Wszystkie one są konieczne do odpuszczenia grzechów – rozgrzeszenia. Ponadto Okres Wielkiego Postu oraz każdy piątek jako wspomnienie śmierci Jezusa są specjalnym czasem praktyki pokutnej. Podsumowując, pokuta niesie ze sobą następujące skutki duchowe: pojednanie z Bogiem, i przywrócenie przyjaźni z Nim (odzyskanie łaski), pojednanie z Kościołem, darowanie kary wiecznej oraz części kar doczesnych, pokój sumienia oraz wzrost sił do walki duchowej – walki ze złem, jaką musi prowadzić każdy chrześcijanin. This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you Read More
TRZY FORMY SAKRAMENTU Każde obrzędy liturgiczne są zewnętrznym odzwierciedleniem konkretnych prawd teologicznych, ale z drugiej strony prawdy teologiczne, a dokładniej wiara ludu, wiara Kościoła musi mieć swoje odzwierciedlenie w liturgii, dlatego, że liturgia z natury swojej objawia Kościół. Ta zasada jest najbardziej widoczna w sakramencie pokuty. Wszystkie trzy formy sprawowania liturgii sakramentu pokuty, podobnie jak formuła rozgrzeszenia odzwierciedlają 4 zasadnicze ASPEKTY TEOLOGICZNE sakramentu. Idąc od najważniejszego w znaczeniu teologicznym: 1) aspekt trynitarny – sakrament pokuty jest dziełem całej Trójcy Świętej. 2) aspekt paschalny – skuteczność, owocność jak i źródło sakramentu pokuty tkwi w tajemnicy paschalnej Chrystusa. 3) aspekt eklezjalny – ściślej społeczno-eklezjalny. Ten aspekt zaprzecza tendencjom mówiącym o tym, że kwestia rzeczywistości grzechów i pokuty nawrócenia jest sprawą prywatną. 4) aspekt personalny – odnosi się do konkretnej osoby, która jest podmiotem. Te wszystkie aspekty zostały zawarte we współczesnej formule absolucji, która wyraża całą istotę sakramentu: „Bóg Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna (pascha) i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, (trynitaryzm) niech ci udzieli przebaczenia i pokoju (skutki) przez posługę Kościoła (eklezjalność) ja odpuszczam tobie grzechy (personalizm)”. TRZY FORMY SPRAWOWANIA SAKRAMENTU Aspekty teologiczne zostały również zawarte w trzech formach sprawowania liturgii sakramentu. Wszystkie one są jednakowo skuteczne, wszystkie stanowią celebrację liturgii, z tym, że pierwsze dwie są tzw. formami zwyczajnymi, natomiast trzecia jest formą nadzwyczajną. 1. OBRZĘD POJEDNANIA JEDNEGO PENITENTA To jest pierwsza forma, którą praktykuje się najczęściej. Polega na tym, że przygotowujemy się indywidualnie do sakramentu, wyznajemy indywidualnie grzechy, uzyskujemy rozgrzeszenie i robimy indywidualne zadośćuczynienie. Trzeba pamiętać, że ta forma jest również celebracją liturgii. Jest najbardziej ubogim ceremoniałem ale jest to celebracja liturgii. Jeżeli nie czytamy Słowa Bożego w czasie samej spowiedzi, to powinno się refleksję nad Bożym Słowem dokonać przed przystąpieniem do spowiedzi, w czasie przygotowania, przed rachunkiem sumienia. Słowo Boże, nie tylko z natury wzywa do nawrócenia, ale jest światłem wskazującym na kierunki duchowego rozwoju człowieka. Szczególnie teksty, opierające się na Dekalogu, bądź przykazaniu miłości bliźniego. 2. OBRZĘD POJEDNANIA WIELU PENITENTÓW Z INDYWIDUALNYM WYZNANIEM WINY I ROZGRZESZENIEM – to jest druga forma. Ta forma jest rzadziej stosowana, najczęściej w grupach formacyjnych czy rekolekcyjnych. W porównaniu z pierwszą formą tu mamy wspólny moment przygotowania i zadośćuczynienia w formie obrzędowości, ceremonialnego wydarzenia. To przygotowanie wspólne polega na refleksji nad Bożym Słowem – podobnie jak w liturgii Słowa w czasie Eucharystii. Nabożeństwo rozpoczyna się modlitwą do Ducha Świętego, następnie jest lektura Słowa Bożego, refleksja, może być w formie homilii, potem jest forma litanijna. Następnie jest akt pokuty wspólny i dopiero potem jest moment indywidualnego przystąpienia do sakramentu pokuty – moment indywidualnego wyznania winy i rozgrzeszenia. Ten element indywidualnego wyznania winy i rozgrzeszenia czyni z nabożeństwa celebrację liturgii. Gdyby tego momentu nie było, to byłoby to tylko nabożeństwo pozaliturgiczne. Ponieważ wyznanie grzechów jest, a więc następuje sakrament, dlatego jest liturgia. Następnie jest wspólne zakończenie, uwielbienie śpiewem, może być nawet wystawienie Najświętszego Sakramentu, potem błogosławieństwo. Problem jednak jest w tym, że ta forma celebracji sakramentu pokuty wymaga dobrej organizacji, czasu i odpowiedniej ilości spowiedników. Samo wyznanie winy już wtedy nie musi być poprzedzone znakiem krzyża ani pozdrowieniem np. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, ponieważ to pozdrowienie i znak krzyża były na początku wspólnej celebracji. Od razu przystępujemy do wyznawania grzechów. Nie ma potrzeby również dawania jakiegoś wyjątkowego pouczenia, gdyż formą pouczenia była przed chwilą wysłuchana homilia. Może być więc samo wyznanie winy i rozgrzeszenie. Nie ma także momentu uwielbienia Pana Boga, które jest nakazane w formie „Wychwalajmy Pana bo jest dobry”, gdyż uwielbienie jest częścią celebracji wspólnej. A więc moment spotkania indywidualnego w sakramencie z Bogiem jest okrojony o te elementy obrzędowe, które były wcześniej, bądź za chwilę jeszcze będą w całej wspólnocie. Patrząc z perspektywy teologicznej, zwłaszcza podkreślając charakter społeczny grzechu i pojednania, ta forma jest bardziej poprawna od tej pierwszej. 3. POJEDNANIE WIELU PENITENTÓW Z OGÓLNYM ROZGRZESZENIEM – to jest forma trzecia. W tej formie, też skutecznej, nie ma momentu indywidualnego wyznania winy. Ta forma i jej stosowanie jest obwarowane pewnymi sankcjami prawnymi, to znaczy można ją stosować tylko jako wyjątek i po uzyskaniu zgody osoby, czy władzy kompetentnej za podjęcie takiej decyzji. Na terenie Polski, władzą kompetentną jest biskup diecezjalny na terenie swojej diecezji. W przypadku wątpliwości biskup może i powinien on się skontaktować przynajmniej z drugim członkiem konferencji episkopatu danego kraju. Prawo kanoniczne dopuszcza kilka sytuacji uprawniających do zastosowania tej formy: 1) wielka ilość penitentów, znacznie przekraczająca możliwości wyspowiadania przez tylu spowiedników ilu jest, jeżeli istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że przez dłuższy okres czasu ci ludzie nie będą mieli okazji przystąpić do sakramentu pokuty. Aby ich tego sakramentu nie pozbawiać można wtedy udzielić absolucji generalnej. Taka sytuacja pojawiła się w latach 80-tych, kiedy w zakładach pracy, zwłaszcza w kopalniach, rejonu wodzisławsko-jastrzębskiego, były strajki górników. Księża, którzy wchodzili na teren kopalni do strajkujących, mieli ograniczony czas. W Jastrzębiu np. była możliwość przebywania w kopalni tylko przez dwie godziny, taka była przepustka: dwugodzinna. Ludzi strajkujących było 50, księży trzech, a w tym jeszcze trzeba było jeszcze Eucharystię odprawić i tych ludzi wykomunikować, i dlatego wtedy konieczna była absolucja generalna. Udzielenie sakramentu pokuty w tej formie absolucji generalnej jest ważne pod warunkiem, że ci wszyscy, którzy chcą z tego skorzystać: nie mają przeszkody prawnej, zachowują wszystkie istotne momenty tego sakramentu, które się określa jako warunki dobrej spowiedzi wyrażają ów żal za grzechy w jakiś zewnętrzny sposób (w Polsce przyjęto, że takim gestem objawiającym stan żalu za grzechy jest gest uklęknięcia ). 2) Druga sytuacja, która to usprawiedliwia, to brak możliwości porozumiewania się poprzez nieznajomość języka. Jak spowiednik nie rozumie w tym języku, ma prawo udzielić absolucji generalnej i wtedy stosuje się formułę w języku łacińskim, bądź może być spowiedź przez tłumacza, z tym że tłumacza obowiązuje też tajemnica spowiedzi. Taka sytuacja zdarzała się w Polsce w miejscowościach turystycznych – jak przyjeżdżali do Polski ludzie ze Skandynawii i chcieli iść do spowiedzi. W przypadku gdy ktoś otrzymuje absolucję generalną, to przy następnej spowiedzi powinien wyznać, że ostatnia spowiedź była uzyskana w formie absolucji generalnej, ale już nie musi wyznawać tamtych grzechów. W myśl zasady, że spowiedź odbyła się w takiej formie w jakiej być powinna, to tych grzechów już nie ma i nie ma sensu do nich wracać, bo wtedy byśmy podważali skuteczność sakramentu. Wszystkie trzy formy są jednakowo traktowane, z tym że tylko ta forma nadzwyczajna jest obwarowana pewnymi warunkami. NABOŻEŃSTWA POKUTNE Oprócz trzech form sprawowania sakramentu pokuty obrzęd pokuty ma jeszcze tradycję nabożeństw pokutnych. Nabożeństwo pokutne nie jest sprawowaniem sakramentu i nie jest celebracją liturgii. Zadaniem nabożeństwa pokutnego jest przygotowanie do uczestnictwa w sakramencie pokuty, ale w czasie nieco późniejszym. Walorem tego nabożeństwa jest to, że zachowuje ono charakter społeczny, eklezjalny. Natomiast samo wyznanie winy i rozgrzeszenie odbywa się poza ramami tego nabożeństwa. Jest to dosyć młoda rzeczywistość, która zrodziła się na terenie Kościoła Zachodniego, zaraz po Soborze, konkretnie we Francji. Trzeba podkreślić walory duszpasterskie tych nabożeństw, zwłaszcza w odniesieniu do tych osób, które mają barierę prawną, uniemożliwiającą przystępowanie do sakramentów. Na przykład w przypadku małżeństw niesakramentalnych, praktycznie w sensie wspólnotowym to jest jedyna dzisiaj znana forma sprawowania nabożeństwa pokutnego. Jest to refleksja nad Słowem, które budzi pewną duchową chęć nawrócenia, ale niemożliwą do realizacji na płaszczyźnie sakramentalnej. Te nabożeństwa przyjęły się w Polsce, natomiast nastąpiło pewne pomieszanie pojęć. Niektórzy mylą drugą formę sprawowania sakramentu pokuty, z nabożeństwami pokutnymi. Bierze się to stąd, że jest bardzo podobna struktura. Tu i tu jest wspólne przygotowanie i uwielbienie, ale w przypadku nabożeństw pokutnych nie ma momentu wyznania grzechów, które jest obecne w sprawowaniu sakramentu. A więc jak jest wyznanie grzechów to już nie jest nabożeństwo tyko sakrament pokuty. Księga i dokumenty posoborowe wyraźnie o tym mówią i rozgraniczają te dwie zupełnie różne rzeczywistości. Utożsamianie nabożeństw pokutnych z sakramentem pokuty jest poważnym błędem.
Sakrament pokuty i pojednania został ustanowiony przez Chrystusa, który ukazał się swoim Apostołom wieczorem w dniu Paschy i skierował do nich słowa: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,19). Jezus ustanowił ten sakrament dla nas – swojego Nowego Ludu – Kościoła, abyśmy mogli do niego powracać, kiedy oddalimy się przez popełnienie grzechów. Wielu – szczególnie młodych ludzi – uważa, że Kościół wręcz torturuje swoich wiernych, nakazując im przynajmniej jedne raz w roku szeptać do ucha nieznajomemu człowiekowi swoje najbardziej skrycie przechowywane przewinienia. Jednak tacy ludzie szybko by przestali narzekać, gdyby mieli świadomość, iż w pierwszych wiekach, chrześcijanie swoje grzechy musieli wyznawać na głos i publicznie. W średniowieczu stosowano praktykę spowiadania się z grzechów popełnionych wobec wspólnoty (publicznych) – publicznie, a z grzechów osobistych („prywatnych”) – na ucho kapłanowi. Z czasem zrezygnowano z publicznej spowiedzi. Jednak dopiero w XVI wieku wprowadzono konfesjonały. Klęcząc u kratki konfesjonału musimy pamiętać, że kapłan jest tylko narzędziem w rękach miłosiernego Boga – Ojca – Który nas kocha, Który cieszy się z naszej spowiedzi i Który chce nam przebaczyć. Każdy kapłan jest bez wyjątku zobowiązany pod surowymi karami do zachowania absolutnej tajemnicy odnośnie do grzechów poznanych podczas spowiedzi. Również prawo cywilne zabrania żądania od księdza ujawnienia rzeczy, których dowiedział się na spowiedzi. Zanim jednak wyznamy kapłanowi nasze grzechy, powinniśmy pamiętać o pewnych warunkach, które musimy spełnić. Pierwszym krokiem jest zrobienie rachunku sumienia. Trzeba pamiętać o jednym – grzech to taka rzeczywistość, którą człowiek najpierw krzywdzi siebie lub drugiego człowieka oraz rani samego Boga. „Życzenie komuś w skrytości ducha śmierci czy choroby, przemilczane na spowiedzi, „bo przecież nic się nie stało”, może być znacznie poważniejszym problemem niż jakiś namacalny grzech przeciw szóstemu przykazaniu. Poza tym – jeśli spowiedź ma mieć sens – naprawdę nie ma co się ze sobą pieścić” – pisze Sz. Hołownia w swojej książce („Kościół dla średnio zaawansowanych”, Warszawa 2004, s. 178). Kolejnym krokiem jest szczery żal za popełnione zło. Niektórzy ludzie, którzy idą do spowiedzi (często idą, bo muszą, gdyż mają np. zawrzeć związek małżeński), wcale nie czują się winni, nie żałują za popełnione zło, choć wiedzą, że wymaga się od nich, aby tak się czuli. Dlatego musimy prosić Ducha św. o łaskę głębokiego i szczerego żalu. Następny krok – to już spowiedź u kratek konfesjonału, która musi być szczera, tzn. nic nie możemy ukrywać. Kolejny – niełatwy krok – to zadośćuczynienie – czyli np. zwrócenie tego, co komuś zabraliśmy (czytaj: ukradliśmy), przeproszenie osoby, którą obraziliśmy itp. Ostatni krok to wypełnienie pewnych aktów pokutnych, które nakłada spowiednik na spowiadającego się (penitenta). Pokonując te wszystkie trudności, otrzymujemy nagrodę: odpuszczenie grzechów – pojednanie z Bogiem i Kościołem, odzyskujemy stan łaski, otrzymujemy łaskę pokoju i pogody ducha – sumienia itd. Dlatego warto pokonywać strach i wstyd związany z klękaniem u kratek konfesjonału. Nie udzielenie rozgrzeszenia jest naprawdę bardzo rzadkim przypadkiem. Ogranicza się jedynie do sytuacji, w których człowiek nie może zerwać ze złem i zmienić swojego życia (np. dotyczy to choćby ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych). Natomiast wstyd jest czymś normalnym i winniśmy się wstydzić tego, co jest w nas złe, co oddala nas od Boga i naszych bliskich. Św. Ambroży przekonywał: „Wstydem jest dla każdego wyznawać swoje grzechy, ale ten wstyd orze twoje pole, usuwa wciąż odradzające się ciernie, obcina kolce, przywraca dorodne owoce, które już zamierały”. Pokuta i pojednanie to sakrament, który nas leczy, uzdrawia i odradza. Boża moc Istotą Bożego działania w sakramencie pokuty i pojednania jest wyzwolenia człowieka z niemocy zła, które zamyka człowiekowi dostęp do Boga i życia z Nim przez całą wieczność. To zło nazywane jest w języku religijnym grzechem. Grzech nie jest zwykłym błędnym postępowaniem, nieposłuszeństwem, sprawianiem zawodu, źle wykonaną pracą, złym zachowaniem wobec ludzi. Grzech zawsze zwraca się przeciw Bogu. Jest on wynikiem wolnego działania człowieka, któremu wydaje się, że wszystko wie, wszystkiemu potrafi zaradzić, wszystko potrafi właściwie ocenić. Z biblijnych tekstów opowiadających o grzechu człowieka wynika, że skierował on swą wolność przeciw Bogu, a w konsekwencji także przeciw sobie. Efektem tego działania jest zło, które go nieustannie dotyka. Jego istotą jest zgoda człowieka na to, by w jego sercu zamarło zaufanie do Stwórcy. Biblia wyjaśnia też, że człowiek, nadużywając swojej wolności, okazuje nieposłuszeństwo i brak zaufania Bogu. Co więcej, popełniając grzech stawia siebie ponad Bogiem. Kwestionuje w ten sposób swoje bycie stworzeniem oraz odrzuca dobro, którym Bóg pragnie go obdarować. Tym samym wyraźnie bądź też milcząco odrzucamy dobroć Boga. Ten, kto grzeszy, zachowuje się tak, jakby Bóg go nie kochał. Kto grzeszy, sprawia wrażenie jak gdyby wola Boga była dla niego bez znaczenia lub całkowicie była mu obca. Zapomina, że od momentu swego chrztu jest związany z Chrystusem. Grzech nie jest sprawą "prywatną" ani jednorazową. O ile Boga w sposób bezwarunkowy zależy na dobru ludzi, człowiek grzesząc sprawia wrażenie, że jemu przeciwnie - niewiele zależy na innych ludziach i na ludzkim obliczu świata. Ponadto człowiek przez grzech osłabia wspólnotę wierzących i sprawia, że Kościół jest mniej święty. Postawa taka pociąga za sobą konsekwencje także wtedy, gdy na pierwszy rzut oka nikt nie wydaje się być po krzywdzonym. Grzech przede wszystkim znieczula na zło. Może kusić innych do naśladowania i rozprzestrzeniać się jak epidemia. Grzechy chrześcijan zmniejszają także wiarygodność Kościoła i są przeszkodą w zbliżaniu się Królestwa Bożego. Dlatego w społeczności wierzących nie ma miejsca dla chrześcijan, którzy całkowicie sprzeciwiają się przykazaniu Bożemu - to znaczy głównemu przykazaniu miłości, i w takiej postawie uporczywie trwają. Ich wina wymaga nawrócenia i przebaczenia. Dopiero wtedy znów jest możliwa wspólnota. Kto znieważył kogoś, musi wyrazić skruchę wobec Boga, ale musi także prosić o przebaczenie skrzywdzonego człowieka. Kto przywłaszcza sobie cudzy majątek, nie może powiedzieć, że wystarczy żałować. Musi naprawić wyrządzoną krzywdę. Bowiem pragnienie zadośćuczynienia jest miarą i sprawdzianem nawrócenia. Człowiek kwestionujący autorytet i przyjaźń Boga sam nie jest w stanie wyzwolić się i zmienić swój stosunek do Boga. Z tej niemocy wyzwala go sam Bóg w przyniesionym całej ludzkości przez Jezusa Chrystusa darze zbawienia. Chrystus, znając słabość człowieka, a także jego pragnienie zmiany, nawrócenia, odzyskania utraconego dobra, polecił Apostołom: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 19). Poleceniem tym ustanowił sakrament pokuty po to, by ci, którzy przez grzech zerwali z Nim jedność, mogli się nawrócić, zmieniać swe postępowanie, zrywać ze złem i grzechem. Z tego powodu Kościół zachęca chrześcijan do nieustannego nawracania się, to znaczy do dostrzegania w sobie grzechu, niewłaściwego postępowania, uświadamiania sobie wyrządzonego innym zła, a nadto do chęci odwrócenia się od grzechów oraz postanowienia, by w przyszłości tym grzechom nie ulegać. Do tak rozumianego nawrócenia niezbędne są jeszcze ufność w pomoc Bożą oraz nadzieja dostąpienia miłosierdzia Bożego. Przyjmujący ten sakrament dostępują pojednania z Bogiem i społecznością wierzących. Przyjmowanie Bożej miłości Sakrament pokuty jest wyjściem Boga w stronę człowieka, jest przebaczeniem przede wszystkim grzechu ciężkiego. Kto odłączył się od wspólnoty eucharystycznej, ten znajduje w tym sakramencie pojednanie z Bogiem i z Kościołem. Może znowu uczestniczyć w ofierze Chrystusa - Mszy Świętej, i przystępować do Stołu Pańskiego (Komunii Świętej). Swą wiarę w przebaczającą miłość Boga okazuje grzesznikowi wspólnota wierzących, wychodząc mu zawsze naprzeciw z pojednaniem i otuchą. Sakrament pokuty jest znakiem, że Bóg nigdy nie opuszcza człowieka, lecz zawsze otwiera przed nim drogę powrotu (Mt 18, 18; J 20, 20-23). Co więcej, pozostaje przy nim nawet wtedy, gdy człowiek od Niego się odwraca. W sakramencie tym Pan Bóg nie tylko wielkodusznie przebacza człowiekowi winy, lecz przekreśla je raz na zawsze. Co więcej: Ewangelia św. Łukasza przekazuje nam słowa Jezusa: ,,W niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych" (Łk 15, 7). Wiedząc o tym, łatwiej jest pozbyć się zahamowań, które wielu z nas powstrzymują od wyznania grzechów. Gotowość wierzącego do zerwania z grzechem i do nawrócenia nazywana jest postawą pokutną. Wyraża się ona w wielu formach, z których najważniejszymi są post, modlitwa i jałmużna. Postawy takie chrześcijanie praktykują przede wszystkim w okresie Wielkiego Postu, jak również w każdy piątek, który w Kościele jest dniem pokuty. Postawa pokuty uzdalnia wierzącego do przystąpienia i korzystania z sakramentu pokuty i pojednania. • Sakrament pojednania obejmuje dwa jednakowo ważne elementy: "z jednej strony akty człowieka [penitenta], który nawraca się pod działaniem Ducha Świętego, i rozgrzeszenia kapłana, który w imię Jezusa Chrystusa udziela przebaczenia grzechów i ustala sposób zadośćuczynienia" za popełnione grzechy. Udzielaniu tego sakramentu towarzyszą akty, gesty penitenta proszącego o udzielenie przebaczenia grzechów. Aktami tymi są: staranny rachunek sumienia; • żal (lub skrucha), który jest doskonały, gdy jego źródłem jest miłość Boga, lub niedoskonały, jeśli opiera się na innych motywach, i zawiera postanowienie niegrzeszenia więcej. Żal jest dziełem Ducha Bożego i związany jest z wiarą w dobroć Boga. To zaufanie uzdalnia człowieka do uświadomienia sobie własnej winy, do uznania jej za grzech i do odwrócenia się od niej;• spowiedź, która polega na wyznaniu grzechów wobec kapłana; • zadośćuczynienie bądź wypełnienie pewnych aktów pokutnych, które spowiednik nakłada na penitenta, by naprawił szkody wyrządzone przez grzech. Do pokuty należy gotowość naprawienia, w miarę możności, wyrządzonej krzywdy . Do tego, by chrześcijanin godnie mógł przyjąć sakrament pokuty, niezbędne jest wyznanie przez penitenta wszystkich grzechów śmiertelnych, których jest świadomy. Znając wielkość i wagę tego sakramentu Kościół zobowiązuje też wszystkich wiernych, by przynajmniej raz w roku wyznali swoje grzechy ciężkie, jak również by je wyznali przed każdym przystąpieniem do Komunii Świętej. Natomiast nie jest konieczne wyznawanie grzechów powszednich, chociaż Kościół bardzo to zaleca. Przy korzystaniu z sakramentu pokuty trzeba pamiętać, że większą od dokładności człowieka wyznającego swe grzechy jest miłość Boga, który "najpełniej objawia swoją wszechmoc w łasce przebaczenia". Tak jak tej przebaczającej miłości doznawali najbliżsi Jezusa: Apostołowie Piotr i Paweł, jawnogrzesznica czy paralityk, tak też otrzymują ją wszyscy, których szafarz sakramentu - kapłan - zapewnia, że w imieniu Trójjedynego Boga przez posługę Kościoła udziela odpuszczenia grzechów. Zapewnienie o takim odpuszczeniu grzechu zawiera ważną dla chrześcijan prawdę: Chrystus nie chce darować grzechów bez udziału Kościoła, tak jak Kościół nie może niczego czynić bez Chrystusa. Dlatego też otrzymane od Chrystusa za pośrednictwem Kościoła sakramentalne przebaczenie grzechów jedna grzesznika zarówno z Bogiem, jak i Kościołem; przywraca mu jedność i przyjaźń z Bogiem oraz udziela łaski. Można więc mówić o prawdziwym duchowym zmartwychwstaniu człowieka, któremu przywrócona zostaje utracona przez grzech godność dziecka Bożego. W sakramencie tym grzesznik odzyskuje utraconą przyjaźń z Bogiem, a także darowanie zaciągniętych przez popełniony grzech kar doczesnych. Nie bez znaczenia jest też otrzymany pokój i pogoda sumienia niezbędne do walki z grzechem. W końcu uzyskuje również pojednanie z Kościołem, ponieważ przez grzech naruszył lub zerwał wspólnotę braterską między ochrzczonymi. Darowanie kar będących skutkiem grzechu nazywane jest w języku kościelnym odpustem. Polega on na darowaniu przez Boga kar doczesnych "za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych. Odpust jest cząstkowy albo zupełny zależnie od tego, czy od kary doczesnej należnej za grzechy uwalnia w części czy w całości. Odpusty mogą być udzielane żywym lub zmarłym. Odpusty mogą zyskiwać wierzący przez czyny miłości, przez modlitwę oraz inne uczynki najważniejszych pojęć Kościół katolicki uczy, że Bóg przez posługę upoważnionego kapłana obdarowuje przebaczeniem ochrzczonego grzesznika, jeżeli ten żałuje za grzechy, wyznaje je i jest gotowy za nie zadośćuczynić. Obdarowuje go tez mocą potrzebną do rozpoczynania "od początku" (por. Mt 18, 18; J 20, 20 24). Kto jest świadom popełnienia ciężkiego grzechu, zobowiązany jest przyjąć sakrament pokuty. Ale też innych chrześcijan zachęca się do regularnego przystępowania do tego sakramentu. Jest on bowiem ogromną pomocą w życiu chrześcijańskim. Według Starego i Nowego Testamentu człowiekowi ustawicznie konieczny akt nawrócenia, to znaczy zdecydowane zerwanie ze wszystkim, co sprzeciwia się Bogu, oraz powrót do Boga i do dobra. Jest to coś więcej niż strach przed wyrokiem ludzkim lub następstwami grzechu. Jest czymś większym niż sama świadomość dokonania czegoś złego. Ludzie zdają sobie sprawę z tego, że popełniają czyny o różnym "ciężarze" zła. Stosownie do tego wina wobec Boga jest niejednakowa. Próbuje się rozgraniczać ciężkie i mniej ciężkie grzechy. Mówi się np. o "grzechu śmiertelnym", tj. o takim, który prowadzi do wiecznej śmierci, i o "grzechach raniących", a więc o uchybieniach, które nie powodują tak ostatecznych bolesnych skutków. Przewinienia takie nazywa się także grzechami "lekkimi", co ma oznaczać, że wina nie jest tak wielka, aby wymagała przebaczenia (odpuszczenia) w sakramencie pokuty. Można wprowadzać takie rozróżnienia, lecz chrześcijanin nie powinien na tej podstawie rozważać, czy musi iść do spowiedzi, czy też może się bez niej obejść. Świadomość bezgranicznej miłości Boga, poprzedzająca każde nasze postanowienie poprawy, powinna wykluczyć podobne spekulacje. Sakrament pokuty wynika z Bożego miłosierdzia. Im człowiek bardziej przekonany jest o jego potrzebie, tym mniej go unika. Z żalem wiąże się postanowienie czynienia dobra i unikania w przyszłości zła. Na postanowienie składają się: odwaga potrzebna do tego, by móc ciągle rozpoczynać a nowa, i wiara, że Bóg dostrzega dobrą wolę. Nawrócenie ma wyrażać się w działaniu. Kto otrzymał przebaczenie, chce odpowiedzieć na dobroć Boga. Tak jak grzech oddziela człowieka od Boga, tak też dobro, o którym myślimy i które czynimy, przybliża nas do Niego. Formy czynnej pokuty są tak różne, jak samo życie. Najważniejsze z nich to: modlitwa, post, dobre uczynki na rzecz innych. Mimo wszystkiego, co możemy czynić, wciąż jesteśmy zdani na miłosierdzie Boga i przebaczenie naszych bliźnich. W jaki sposób można zerwać jedność z Bogiem i utracić dar Jego życia? Jk 2,14-19 Traci życie Boże i nadprzyrodzoną jedność z Trójcą Świętą ten, kto przestaje wierzyć lub kochać. Sama wiara bez uczynków — jak uczy św. Jakub — jest martwa i nie zapewnia zjednoczenia z Bogiem. Kto nie miłuje, ten trwa w duchowej śmierci (por. 1 J 3,14). Uśmiercenie koniecznej do zbawienia miłości, rozlewanej w sercach ludzkich przez Ducha Świętego (por. Rz 5,5), następuje wtedy, gdy człowiek całkowicie świadomie i dobrowolnie, z wewnętrznym zaangażowaniem decyduje się na takie czyny, które są zaprzeczeniem miłości do Boga i do ludzi. Nie można bowiem całkowicie świadomie nie miłować i równocześnie trwać w jedności z Bogiem-Miłością, posiadać Jego Bożą miłość w sobie. Jego świętość i sprawiedliwość. Jedno bowiem zaprzecza drugiemu. Dlaczego bez pomocy Boga człowiek nie potrafi uwolnić się od grzechów? Łk 15,1-10 Niektórzy ludzie ulegają mylnemu przekonaniu, że człowiek sam może uwolnić się od grzechu przez naprawienie szkód, np. odwołując oszczerstwo, krzywoprzysięstwo itp. Wszelkie formy naprawiania zła są pożyteczne! Konieczne. Jednak nikt by się ich nie podjął, gdyby nie skłonił go do tego Bóg swoją łaską. Z drugiej strony naprawienie wyrządzonego zła, choć nieodzowne, nie przywróci nikomu utraconego życia w zjednoczeniu z Trójcą Świętą, gdyż tego może dokonać tylko łaska Boża. Sam tylko Bóg potrafi na powrót zjednoczyć grzesznika ze sobą, o ile ten szczerze, z miłości żałuje. Trzeba jednak zaznaczyć, że nikt nie zdobyłby się na szczery żal, gdyby do tego nie został uprzednio uzdolniony łaską Bożą. Pojednanie żałującego człowieka z Bogiem dokonuje On sam w sakramencie pokuty. Grzesznik podobny jest do zabłąkanej owcy, która sama nie potrafi powrócić do owczarni, lub — do zgubionej drachmy, która sama nie umie się odnaleźć (por. Łk 15,1-10). Pasterz musi przyjść z pomocą zgubionej owcy. Podobnie z pomocą spieszy grzesznikowi Bóg, udzielający mu łaski żalu i pobudzający go do zmiany życia. Kto podjął ofiarowane mu przez Bożą łaskę zaproszenie do żalu, skruchy i zmiany życia, ten dostępuje przebaczenia grzechów i odzyskuje dar życia w nadprzyrodzonym zjednoczeniu z Trójcą Świętą, czyli dar życia Bożego. Kiedy Chrystus ustanowił sakrament pojednania? J 20,22-23 Zmartwychwstały Pan ukazał się swoim apostołom. Udzielił im Ducha Świętego i powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23). Św. Jakub pisze: „Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy” (Jk 5,16). W momencie święceń Duch Święty także kapłanów obdarowuje mocą odpuszczania grzechów. Jakie słowa kapłana przypominają nam, że w sakramencie pokuty spotykamy się z miłosiernym Bogiem? J 8,1-11 Sakrament pojednania jest spotkaniem z miłosiernym Zbawicielem. Przystępując do tego sakramentu powinniśmy dobrze o tym pamiętać. Często bowiem, przygotowując się do spowiedzi, myślimy przede wszystkim o spowiedniku: jak się zachowa, co nam powie, czy nie będzie krzyczał, zadawał pytań, albo też zastanawiamy się, jak przedstawić mu swoje grzechy, aby „dobrze wypaść”. Tymczasem w sakramencie pojednania spotykamy się przede wszystkim z dobrym i kochającym Chrystusem. Przez kapłana mówi On do nas słowa podobne do tych, które skierował do kobiety pochwyconej na cudzołóstwie. Podczas gdy faryzeusze i uczeni w Piśmie chcieli ją zabić, Jezus powiedział do niej: „Nikt cię nie potępił? I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (por. J 8,11). Dobroć Boga, przebaczającego nam grzechy, przypominają nam słowa rozgrzeszenia, wypowiadane przez kapłana: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. Także końcowe słowa spowiednika przypominają nam radosną wieść, że Bóg uwolnił nas w tym sakramencie od grzechów. Kapłan mówi: „Wysławiajmy Boga , bo jest dobry. - Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki. - Pan odpuścił tobie grzechy. Idź w pokoju”. Albo: „Pan ciebie uwolnił od grzechu, niech da ci udział w swoim królestwie. Jemu chwała na wieki wieków. Amen”. Albo: „Szczęśliwy człowiek, któremu zostanie odpuszczona wina, a jego grzech zapomniany. Raduj się i wesel w Panu. Idź w pokoju!” Albo: „Idź w pokoju i głoś światu cudowne dzieła Boga, który cię zbawił”. Jakie znaczenie ma sakrament pokuty dla człowieka, który popełnił grzechy ciężkie, a jakie — dla osób, które takich grzechów nie popełniły? Łk 15,11-24 Kto popadł w grzechy śmiertelne, zwane ciężkimi, podobny jest do syna marnotrawnego, który nie tylko porzucił ojca i brata, ale ponadto roztrwonił ojcowski majątek. Grzech ciężki polega na tym, że człowiek trwoni otrzymane w sakramencie chrztu — a wysłużone przez bolesną mękę i śmierć krzyżową Chrystusa — dary, że niszczy w sobie dar życia Bożego, oddalając się tym samym od Boga. Przez swój grzech człowiek oddala się także od wspólnoty Kościoła. Kiedy syn marnotrawny, skruszony, postanowił wrócić. Ojciec wyszedł mu naprzeciw, rzucił mu się na szyję, ucałował go, przebaczył mu wszystko, wprowadził do domu i obdarował cennymi darami: pierścieniem, suknią i sandałami. Coś podobnego dokonuje się w sakramencie pojednania. Następuje wtedy pojednanie grzesznika z Bogiem i Kościołem, zostają mu przebaczone wszystkie grzechy i przywrócone utracone dary nadprzyrodzone, głównie dar życia Bożego. Przystępowanie do sakramentu pojednania ma sens nawet w wypadku, gdy ktoś nie popełnił grzechu ciężkiego i często przystępuje do Komunii św., w której doznaje oczyszczenia z grzechów lekkich oraz umocnienia w wierze i miłości. Sakrament pokuty - to nowe spotkanie ze Zbawicielem udzielającym swojej łaski, umacniającym miłość, dodającym otuchy do walki z grzechami i wnoszącym pokój w nasze życie. Sakrament ten mobilizuje nas ponadto do osobistego zaangażowania się w przemianę swego życia. Choć spowiedzi nie można traktować wyłącznie jako psychologicznego ćwiczenia, jednak wszystkie świadome czynności związane z przygotowaniem się do tego sakramentu mają swoje znaczenie, gdyż pobudzają nas do przemiany siebie. Wyraża się to w zrobieniu rachunku sumienia, w żalu za grzechy, w postanowieniu poprawy, w przyznaniu się przed kapłanem do swoich upadków i w zadośćuczynieniu. Ta mobilizacja wewnętrzna, oprócz łaski sakramentalnej, przyczynia się do radykalniejszego zrywania z grzechem i do wzrostu w bezinteresownej miłości. WARUNKI SAKRAMENTU POKUTY 1. Rachunek sumienia. 2. Żal za grzechy. 3. Mocne postanowienie poprawy. 4. Spowiedź szczera. 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
jeden z warunków sakramentu pokuty